Moja parafia?
Bardzo często mówimy o parafii, w której mieszkamy, że jest moja. Podobnie wyrażamy się o kościele parafialnym, księdzu proboszczu, ławce w kościele itp. Czy robimy to słusznie?
Rozpocząć trzeba od zdefiniowania samej parafii. Przyznajmy, że nie jest łatwo wyjaśnić, co to właściwie za rzeczywistość, ponieważ się nad tym nie zastanawiamy, prawda? Słowo parafia pochodzi od greckiego słowa paroikéo, które oznacza: przebywać wśród kogoś, znajdować się blisko kogoś, być gdzieś przybyszem. Widzimy więc, że źródłosłów parafii wskazuje na inne osoby, na bliską relację z nimi i na to, że parafia jest dla nas tylko tymczasowym, przejściowym miejscem, w drodze do Ojca.
Spróbujmy porównać to z naszym doświadczeniem. Czy rzeczywiście jesteśmy w bliskiej relacji z ludźmi w naszej parafii, czy też stoimy obok, nie wchodząc w żadne relacje? Nasze parafie często wyglądają na zgromadzenie anonimowych i nie znających się osób, które nie tworzą między sobą żadnych więzi. W badaniach socjologicznych nikt z respondentów nie wskazał parafian jako ludzi sobie bliskich. W tym sensie możemy o parafii powiedzieć: moja, bo liczy się tylko moja relacja z Bogiem, bez patrzenia na stojących obok. Oni tworzą swoją własną relację z Bogiem.
Czy tak było na początku? Z całą pewnością nie! Parafia od samego początku była wspólnotą religijno-eucharystyczną. Rzeczą oczywistą była wzajemna troska parafian o siebie i tworzenie więzi międzyludzkiej. Łączyła się z tym konsekwencja - wiara i praktyka życia religijnego były ze sobą ściśle powiązane. Nie istniała rzeczywistość wiary prywatnej, która kończyła się po wyjściu ze zgromadzenia eucharystycznego. Wiara przenikała całe życie chrześcijan, bez żadnych wyjątków.
Jak wrócić do korzeni? Jeśli chcemy w naszych parafiach budować wspólnotę, to warto zwrócić uwagę na nauczanie św. Pawła w 1 Kor 12, 12-27. Przedstawia on niepowtarzalną rolę każdego z nas przy budowaniu Kościoła - Ciała Chrystusa. Jak wyglądałoby nasze ciało, gdyby zdecydowana większość komórek odmówiła spełniania swoich funkcji? Chyba widzimy już, od kogo należy zacząć - od samego siebie. Aby parafia - wspólnota zaczęła żyć, trzeba, by każda jej komórka zaczęła być aktywna. Możliwości jest wiele, wymienię tylko najważniejszą: włączenie się w działalność jednej z wielu parafialnych grup duszpasterskich. W tym momencie parafia przestaje być moja, a staje się nasza, a przede wszystkim Jego - Jezusa Chrystusa, który jest "Głową Ciała, czyli Kościoła" (Kol 1, 18).
Literatura:
- K. Darczewska: Katolicyzm we współczesnym społeczeństwie polskim. O niektórych uwarunkowaniach i postawach. Wrocław; Warszawa [i in.] 1989.
- A. G. Hamman: Życie codzienne pierwszych chrześcijan (95-197). Warszawa 1990.
- R. Kamiński: Aspekt historyczny przynależności do parafii. Częstochowskie Studia Teologiczne R. 9-10: 1981-1982. s.61-98.
- 1854 odsłony
- Wersja do wydruku