Pierwsza Komunia Święta w naszej parafii.

Dzień pierwszej Komunii Św. pamięta każdy z nas. Pamiętamy samo pierwsze spotkanie z Panem Jezusem w Eucharystii, pamiętamy pogodę , przyjęcie, prezenty. Co jednak pamiętamy najbardziej? Jeśli sam fakt pierwszego przyjęcia Eucharystii – to bardzo dobrze.

W dzisiejszych czasach obserwujemy jednak przerost otoczki nad istotą. Dzwonią Parafianie z pytaniem o termin Uroczystości na 3 lata przed faktem. Trudno się dziwić – my to staramy się zrozumieć – bo dzisiaj trzeba zamówić salę. Jeśli taki temat się pojawia w domu – to również trzeba mówić o duchowym przygotowaniu, choćby przez katechezę poważnie traktowaną przez rodziców i udział w każdej niedzielnej Mszy Św. Jeśli nie ma wychowania religijnego w domu i przykładu rodziców i starszego rodzeństwa – trudno będzie dziecku zaprzyjaźnić się z Panem Jezusem.

Opowiadał jeden ksiądz, że na krótko przed uroczystością, jedna mama stwierdziła, że kościół jest brzydko ubrany. Były świeże kwiaty w białym kolorze, były wianki, była dekoracja i … było brzydko – bo za mało kwiatów. Mówi ten ksiądz, że ołtarz i ambona nie jest tłem do kwiatów ale, że one są w kościele najważniejsze i mają być widoczne. Kwiaty nie mogą być ważniejsze – mają jedynie podkreślić ich ważność. To kościół a nie wystawa kwiatowa. Nic nie pomogło. Nie jest sztuką – przynajmniej religijną – utopić Pana Jezusa Eucharystycznego w kwiatach. On ma się znaleźć prawdziwie w sercach dzieci i w naszych sercach.

Nie chcę przez to opowiadanie powiedzieć, że u nas nie ma takich świeckich problemów, ale nie są problemem zasadniczym. Przez pięć lat pojawił się jeden, ale to i tak dobra statystyka, choć nie powinno być żadnego. Bardzo dziękujemy za współpracę rodzicom dzieci pierwszokomunijnych. Jak dotąd to się pięknie układało. My kapłani staramy się zrobić wszystko, co możliwe i to zarówno od strony duchowej, jak i od strony zewnętrznej. Potrzebne jest jednak wzajemne zaufanie. Trudną i toksyczną sytuacją jest fakt, że ktoś wie najlepiej. Z naszego doświadczenia wynika, że żaden ksiądz nie jest wrogiem Pierwszej Komunii Świętej waszych dzieci – czasem może po ludzku czegoś nie potrafić – ale chce uczynić wszystko, co możliwe. Więcej błędów w tym zakresie popełniają niektórzy rodzice, którzy uczą swoje dzieci lekceważenia Mszy Św. niedzielnej. My to mówimy, ale z miłością. I to jest jedyny język, który ma sens w obliczu EUCHARYSTII – Uczty Miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Dziękujemy rodzicom za dotychczasową, piękną współpracę. W przyszłym roku wrócimy do spotkań w małych grupach z rodzicami – w tym roku nie było na to czasu. A nasza tegoroczna I Komunia Św. była piękna – jak zawsze – zapraszamy do obejrzenia zdjęć. Tyle słów uznania od gości jeszcze nigdy nie słyszeliśmy. Dziękujemy :) Nam też jest potrzebny przysłowiowy „wiatr w żagle” :) a nie inny przysłowiowy „kij w szprychy”.

Print Friendly, PDF & Email