Wakacyjny wyjazd scholi dziecięcej i młodszych ministrantów 27 – 30.07.2017 r.

Wspólny wyjazd na wakacje rozpoczęliśmy Mszą Św. ksiądz Proboszcz pobłogosławił uczestników wycieczki – przed podróżą, a rodziców  – przed odpoczynkiem od swoich pociech. Po czterech godzinach jazdy autokarem urozmaiconej spożywaniem zasobów przepastnych plecaków  i  upominaniem o zapięcie pasów, dotarliśmy do Kołobrzegu. Po zakwaterowaniu męska część naszej grupy utworzyła sekcję piłki nożnej, a żeńska, która była w mniejszości, miała do dyspozycji plac zabaw naukę tańca oraz zajęła się rozpoznaniem terenu.

Jeżeli wyjazd do Kołobrzegu, to oczywiście zaślubiny z morzem. Nie był łatwo… Najpierw spacer, a raczej marsz ok 3 kilometrów, a potem zimna morska woda. Ochotników do kąpieli nie brakowało. Pomimo umowy, że moczymy tylko stopy, co najwyżej nogi do kolan, niektórzy mieli mokrą całą garderobę. Na szczęście opiekunowie byli przygotowani na taki obrót wydarzeń i nikt nie wracał ( 3 kilometry) w mokrej odzieży.

Kolejnego dnia oprócz plażowania zawitaliśmy do dawnego fortu napoleońskiego, gdzie przeżyli piracką przygodę. Spotkaliśmy łotrów spod najciemniejszej bandery. Dowiedzieliśmy się, jakie były rozrywki piratów na statku, jak bawili się w tawernach, uczyliśmy się śpiewać  szanty. Podczas zajęć mieliśmy okazję wziąć udział w tańcu z obijaczem (balonem), konkursie ciesielskim (wbijanie gwoździ), wyplątywaniu z więzów, a miłośnicy tańca też mieli okazję dać upust swojej pasji. Na zakończenie, każdy z uczestników dostał dyplom, na którym otrzymał nowe, pirackie imię.

Następnego dnia, już nie jako szczury lądowe, ruszyliśmy w morze statkiem „Pirat”.  Początkowo morze było spokojne, jednak po paru minutach zaczęło nieźle bujać, z czego wiele osób było zadowolonych. Po trwającym 45 minut rejsie, szczęśliwie zawinęliśmy do portu. Po krótkim spacerze deptakiem i zakupieniu pamiątek, wróciliśmy na zasłużony obiad, a po nim oczywiście na plażę. Nienasyceni  morskimi przygodami, także ostatniego dnia naszego pobytu w Kołobrzegu oddawaliśmy się uciechom kąpieli w wodach Morza Bałtyckiego, budowaniu zamków na plaży oraz rzeźbieniu syren. Miejsce naszego wypoczynku opuszczaliśmy z małym niedosytem, wielu z nas chciało jeszcze zostać, a przynajmniej wrócić.

Print Friendly, PDF & Email