WKROCZENIE Z BŁOTEM – IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

         Rozpoczynamy czwarty tydzień Wielkiego Postu:

  • może jeszcze bez postanowień
  • może już z pierwszymi rozczarowaniami (bo miało być inaczej, a jest tak jak zawsze)
  • a może – w blasku pierwszych zwycięstw i dotrzymanych osobistych obietnic.

Opowiadanie o niewidomym człowieku, które słyszymy dzisiaj, ukazuje prawdę, że Boże wkroczenie w ludzką historię rodzi poważne problemy.

Najpierw w życiu niewidomego… Jego ślepota, to nie tylko niepełnosprawność fizyczna. Niewidomy symbolizuje także ślepotę duchową.

Pan Jezus dokonuje dzisiejszego uzdrowienia w sposób nietypowy: „Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego i rzekł do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloe.”

  • Dziwne metody…
  • Po co taki „teatrzyk”?
  • Co Jezus chce nam powiedzieć, uzdrawiając w tak dziwny sposób?

Błotem, które jest obecne w naszym życiu mogą być nasze słabości, upadki, grzechy… Ale błotem może posługiwać się także drugi człowiek, kiedy mówi prawdę (lub „prawdę”) o nas samych.

Nie jest to ani miłe ani przyjemne, dlatego tego nie lubimy. Ale może to nam pomóc:

  • w wyzbyciu się pychy
  • w zejściu z piedestału, na który sami siebie wprowadziliśmy
  • w rezygnacji z przesadnej dbałości o swój wygląd i to, co drugi człowiek o mnie myśli

To ewangeliczne błoto, pokazuje nam również, że Bóg posługuje metodami, które dla nas są nieracjonalne, których w ogóle nie rozumiemy…

(…) Opowiadanie o niewidomym człowieku, które słyszymy dzisiaj, ukazuje prawdę, że Boże wkroczenie w ludzką historię rodzi poważne problemy. Nie tylko w życiu niewidomego, ale także i tych, którzy żyją obok niego…

Kilka lat temu głośno było o ciężko chorej dziewczynce, której przeszczepiono nerkę, pobrany od jej ojca. Dziecko, bliskie śmierci, odzyskało zdrowie. Wielka radość rodziców, których dziecko odzyskało zdrowie.

Kilka dni temu, świat obiegła informacja o 39 letniej kobiecie – głuchej od urodzenia, która zaczęła słyszeć. Relacji towarzyszyła wielka radość matki uzdrowionej kobiety.

To doświadczenie nie jest nam obce – niewymowna radość, gdy bliski nam człowiek powraca do zdrowia, unika poważnych obrażeń czy nawet śmierci w wypadku drogowym…

Jakże inna jest reakcja ludzi w dzisiejszej Ewangelii. Jezus uzdrawia człowieka niewidomego od urodzenia. Ten cud WPRAWIA JEDNAK W ZAKŁOPOTANIE wszystkich uczestników wydarzenia.

  • Nie ma radości, gratulacji ani nawet zdumienia czy choćby nawet życzliwego zainteresowania.

Zaczyna się natomiast długie przepytywanie, coś w rodzaju badania sądowego. Przeróżne są postawy ludzkie wobec tego kalectwa i uzdrowienia z niego. W tych postawach możemy śledzić stosunek ludzi do prawdy.

Zacznijmy od przyjrzenia się postawie faryzeuszów. Dla większości z nich prawdą i dobrem jest to, co służy interesom ich partii, co jest zgodne z ich ideologią.

  • Mało ich obchodzi rzeczywistość, sam fakt uzdrowienia.
  • A ponieważ i osoba Chrystusa jest im niemiła, i uzdrowienie było według nich przekroczeniem Mojżeszowego zakazu pracy w szabat, więc najchętniej zanegowali by je jako nie istniejące.
  • Nie dowierzają więc uzdrowionemu, długo go przepytują,
  • Niektórzy z nich woleliby pewnie, żeby uzdrowiony pozostał niewidomy aż do śmierci, niż uznać moc cudotwórczą Chrystusa. Fakt jest jednak oczywisty i nie mogą go zaprzeczyć.
  • Próbują więc, na różne sposoby, wszystkich podporządkować swojej woli, planom i zamierzeniom, przymuszając innych, aby przyjęli ich sposób myślenia i działania. Widzimy, że cała wspólnota jest przez nich zastraszona.

Zobaczmy, że św. Jan odnotował u niektórych z faryzeuszy odruch uznania dla Chrystusa i Jego cudu, co doprowadziło do rozdwojenia pośród nich.

Ci, nieliczni zapewne, próbują nawet bronić Go, mówią: „w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?”. Ale bardzo szybko zostają oni zakrzyczani.

W wydarzeniu, o którym słyszeliśmy, występuje także grupa sąsiadów i tych, którzy codziennie mijali niewidomego. Ich serca też niosą na sobie bardzo szkodliwy rys – jest to rys obojętności. Oni dopiero po dokonanym przez Jezusa cudzie zainteresowali się niewidomym: Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów (J 9, 13). A przecież mijali go codziennie przez wiele lat, nie interesując się wcale jego losem…

I teraz zobaczmy, patrząc na te grupy ludzi, na świat nas otaczający. Jak bardzo ci ludzie, znajdują odbicie w XXI wieku.

  • Czy i dzisiaj nie widzimy ludzi, którzy nie zauważają (albo inaczej: nie chcą zauważyć prawdziwej wersji dziejących się wydarzeń)?
  • Czy i dzisiaj nie spotykamy ludzi, którzy mają swoje zdanie, ale wystarczy głośniejszy krzyk, sterta pseudo-argumentów, i niemal natychmiast odcinają się od nich?
  • Czy i dzisiaj nie spotykamy ludzi, którzy ze strachu w ogóle nie zabierają głosu?

 WARTO PRZEJRZEĆ SIĘ W ŚWIETLE DZISIEJSZEGO SŁOWA !!!

Print Friendly, PDF & Email